Rezyliencja, czyli powstawaj po porażce i odradzaj się jak Feniks z popiołów!

Rezyliencja – co to takiego?

Czy spotkaliście się już z pojęciem rezyliencja? Okazuje się, że rezyliencja to umiejętność podniesienia się po porażce i spojrzenia z optymizmem w przyszłość, stawianie czoła przeciwnościom losu, niepoddawanie się, wiara w siebie.

Jak podaje Wikipedia, rezyliencja (łac. resilience) – to umiejętność lub proces dostosowywania się do zmieniających warunków, adaptacja do otoczenia, uodpornianie się, plastyczność umysłu, zdolność do odzyskiwania utraconych lub osłabionych sił i odporność na działanie szkodliwych czynników. Zdolność do regeneracji po urazach psychicznych.

Psycholodzy zaczęli się zastanawiać, jak to się dzieje, że wiele osób pomimo ciągłych porażek, ma siłę, żeby zacząć coś od nowa, nie poddawać się. Do tego są nadal radośni i pełni sił witalnych, nawet jeśli dotknęła ich wielka tragedia. Inni natomiast całymi latami rozpamiętują drobne niepowodzenia, szukają winnych wokół lub własnej winy, mówiąc jestem do niczego, to przez rodziców, Kowalskiemu się wiedzie bo ma szczęście! Przeżuwają każdą sprawę wiele razy, pognębiając siebie i otoczenie, stają się zgorzkniałymi ludźmi nawet w młodzieńczych latach.

Nie ma pełnej odpowiedzi, czy rezyliencja to cecha przekazywana genetycznie, czy też wypracowana w ciągu życia. Przypuszczam, że jest miksem obydwu rzeczy. Po pierwsze może być przekazana w genach, po drugie, widzimy od dziecka zachowania rodziców, rodzeństwa, sami pobieramy nauki z życia.

Wiele zależy od tego, jakie wnioski wyciągniemy z tej nauki. Często się zdarza, że problemy dziecka w wieku kilku lat są dla niego największą tragedią. Patrząc na nie z perspektywy nastolatka uśmiechamy się i myślimy, ale byłam głupia, taka błahostka była dla mnie wyzwaniem nie do pokonania. Uczymy się w ten sposób spoglądać na bieżące sprawy oczami obserwatora, który mówi do siebie – chwila, nie takim problemom udało Ci się podołać. Za tydzień, miesiąc, rok, będziesz się z tego śmiać.

Jak podnieść poziom rezyliencji?

Przede wszystkim warto zachować równowagę w krytycznych sytuacjach, wzbudzić w sobie pozytywne emocje. To daje szansę na przygotowanie planu odbicia się od dna. Jeżeli trudno o taką postawę, bo wokół są ludzie, którzy zamiast wspierać, przygnębiają rozpamiętując porażkę, postaraj się od nich “oderwać”, “być głuchym” na ich gadanie.

Jeżeli masz problem z podniesieniem poziomu swojej rezyliencji w momencie porażki, staraj się skupić na czymś pozytywnym, przypomnij sobie swoje sukcesy, moment kiedy ktoś Cię pochwalił lub nagrodził za Twoje działania. Skup się na problemie, ale tylko przez określony czas, np. 0,5 godziny, później idź na spacer, do kina, poczytaj książkę. Również aktywność fizyczna pomaga w radzeniu sobie z problemami, nie tylko poprawiamy sprawność ciała, ale również dotleniamy mózg i poprawiamy samopoczucie, ponieważ podczas ćwiczeń uwalniana jest serotonina – potocznie nazwana hormonem szczęścia. Można też oddać się medytacji lub porozmawiać z kimś, kto ma wysoki poziom rezyliencji i będzie nam umiał wskazać pozytywne aspekty sytuacji, albo pomoże w rozwiązaniu problemu.

Jeżeli chcesz sprawdzić swój poziom rezyliencji zapraszam do lektury styczniowego numeru magazynu “Sens”. Można wykonać test, który uświadomi Tobie jak podchodzisz do życia.

Ja jestem tą szczęściarą, której poziom rezyliencji jest w najwyższym przedziale. Stąd wniosek, że moje motto „Jestem jak Feniks, odradzam się z popiołów jeszcze lepsza”, zdecydowanie ma swoje uzasadnienie!

Dopóki walczysz - zwycięstwo

Wszystkim Wam życzę bądźcie Feniksami!

Karolina Lewandowska

  • http://www.studia.net/ Marek Florczyk

    Nastawienie i motywacja to chyba najważniejszy z parametrów sukcesu w każdej dziedzinie życia. Czy to w sporcie czy w biznesie albo życiu prywatnym.

    • Karolina Lewandowska

      Też tak uważam. Widzę jednak wokół siebie dużo osób, które skupiają się
      na marudzeniu i rozpamiętywaniu porażek zamiast dróg wyjścia z
      przysłowiowego dołka. Skąd takie nastawienie? Czy faktycznie Polacy są
      narodem narzekaczy? Taka cecha narodowa, której trudno nie ulec lub się
      pozbyć?